Co najczęściej myślimy widząc otyłe dziecko? Pewnie za dużo je, za dużo czasu spędza przed telewizorem i komputerem, je za dużo „śmieciowego” jedzenia. W istocie są to decydujące czynniki. Aczkolwiek badania dowodzą, iż za sprawą otyłości u najmłodszych stoją niewłaściwe nawyki żywieniowe. To my dorośli wyrabiamy u dzieci przyzwyczajenia, jest to długotrwały proces. Zapracowani, zabiegani, pozwalamy dzieciom na długie siedzenie przed telewizorem czy przed monitorem komputera, „na odczepnego” kupujemy fast foody, chipsy. Dajemy dzieciom „w spadku” niewłaściwe nawyki . Także inne środowiska sprzyjają tworzeniu złych nawyków. Niejednokrotnie dzieci „zajadają” szkolny stres. Jeśli nie radzą sobie ze szkolnymi wymaganiami i oczekiwaniami, ulgę przynoszą słodycze…
Zatem pierwszym „winowajcą” odpowiedzialnym za problemy z waga jest wszechobecny stres. O ile my dorośli potrafimy sobie radzić ze stresem, o tyle dzieci są bezradne, nie umieją rozpoznać i ocenić źródła napięcia, dyskomfortu. Jeżeli najmłodsi nie maja wsparcia ze strony opiekunów, sięgają po puszkę coli, batoniki, drożdżówki i niwelują stan napięcia, tymi „strategiami” radzenia sobie z niekomfortowa sytuacją. Długie siedzenie przed komputerem, granie w agresywne gierki naraża mózg na wiele bodźców, z którymi nie umie sobie poradzić na poziomie poznawczym i emocjonalnym. Kilka godzin przed monitorem, brak aktywności fizycznej, nadmiar wrażeń, doprowadzają układ nerwowy do stanu permanentnego napięcia, a wówczas mózg woła o węglowodany. Im więcej tym lepiej. A jakie węglowodany są najłatwiej dostępne? wszyscy wiemy – proste!!!! Dające szybkie i krótkotrwałe efekty. Zestresowany mózg jest głodny i domaga się paliwa.
Przeciążenie obowiązkami szkolnymi, zbyt wygórowane ambicje i wymagania rodziców i nauczycieli, gry komputerowe, brak zasad, spójności, osamotnienie, brak wsparcia i czasu na wspólne posiłki i rozmowy to charakterystyczny rys dzieciństwa naszych dzieci. Kiedy pokolenie dzisiejszych 40, 30 latków wracało do domu, była tam mama, albo choć dziadkowie. A dziś dzieci większość czasu spędzają w szkole i w świetlicy, oraz na zajęciach dodatkowych. Nie ma czasu na rozmowy, nazywanie uczuć „po imieniu” i oswajanie ich.
Co możemy zrobić my rodzice w takiej sytuacji? Znajdźmy chociaż pół godziny dziennie na rozmowę z dziećmi o tym co je niepokoi, co cieszy?, czego nie rozumieją, z czym się zmagają? Warto rozmawiać z dziećmi o emocjach, nazwanie emocji, pozwolenie na przeżywanie smutku, strachu.. nie każmy dzieciom wiecznie być dzielnymi!! Jeszcze zdążą, jeszcze przyjdzie czas na skrywanie, udawanie, ale teraz nauczmy je poznawać wszelkie emocje, płaczmy z nimi i śmiejmy się z nimi, płacz też jest potrzebny, bywa buforem. To takie katharsis duszy człowieczej.
Pozwólmy też dzieciom się nudzić, są dziećmi. Jeszcze przyjdzie czas na zapracowanie i wypełnienie dnia obowiązkami od rana do wieczora. W radzeniu sobie ze stresem może pomóc jedzenie – dobre jedzenie! Musi być ono dobrze zbilansowane i zdrowe. Na szczęście coraz częściej w szkolnych sklepikach i automatach możemy zakupić coś zdrowego. Na codzienną dietę dziecka powinny się składać obowiązkowo regularne posiłki:
Używajmy jak najmniej półproduktów, jak najwięcej kasz i warzyw. Znajdźmy czas na bycie razem naprawdę, na spacer. Spróbujmy rozmawiać o emocjach, albo wieszajmy na lodówce karteczki, na których co dnia będziemy pisać i rysować emocje z jakimi zetknęliśmy się danego dnia. Stwórzmy w domu kącik emocji, gdzie każdy domownik będzie mógł dać upust swoim emocjom w bezpieczny sposób(złość i płacz spotkają się ze zrozumieniem i będzie w danej chwili przyzwolenie na to), gdyż łatwiej poradzić sobie z emocjami nazwanymi, „przegadanymi”. To droga do ich oswojenia.
Pytajmy dzieci „Czy dziś czułeś radość”?, „ Bałeś się?” W ten sposób nauczymy dzieci rozpoznawania i wyrażania uczuć. .pomożemy im sprostać wyzwaniom jakie stawia przed nimi kolejny dzień – bez uciekania w zgubne nawyki… bowiem jak mówi stare porzekadło „Czym skorupka nasiąknie za młodu, tym na starość potrąci..”
A.J.K
Bibliografia:
Achim Peters – „Samolubny mózg. Dlaczego diety nie działają”
Magdalena Jarzębowska – „Charaktery”
Judi Hollis – „Nadwaga jest sprawą rodziny”.